94 .
Prawda? Pominęłam część o tym jak do tego doszło.. - Łau. – Stanęła na środku pokoju i zaczęła się powoli obracać, podziwiając tę niesamowitą kolekcję książek.. Zarumieniłam się. Cóż... Obudziłam się, czując jej oddech na szyi.. Dzisiaj lekko go cmoknęłam w policzek, potem wzięłam swoją tacę i wyszorowałam ręce. Przez okienko prowadzące do małej kuchni widziałam naszego kucharza, Lafayette’a Reynolda, który przewracał hamburgery i zanurzał kosz z frytkami w gorącym oleju. W „Merlotcie” można dostać kanapkę, frytki i... tyle. Sam nie zamierza prowadzić restauracji, tylko bar z wyszynkiem i przekąskami.. - Przyjeżdżasz tu tak często, że masz ulubione miejsca? -Zatrzymuję się w pół kroku i gapię na niego. - Myślałam, że dopiero się tu przeprowadziłeś?. Parter domu miał „otwarty” plan, więc przez barek mogłam zajrzeć do „rodzinnego” pokoju – w tym wypadku był to salon bardzo dziwnej rodziny. Było też troje otwartych drzwi – prawdopodobnie prowadziły do drugiego salonu, jadalni i do sypialni.. Był nekrofilem i kanibalem. W latach 1978-1991 zabił, następnie zgwałcił (czasem także jadł mięso swoich ofiar). - O, jest - powiedziałam cicho. - Kot. Potrzebuję uncji rozmarynu, pół szklanki mięty, łyżeczkę od herbaty ekstraktu trojeści zebranej po pierwszym mrozie... Cóż, odpada. Nie mam żadnego ekstraktu i nie zamierzam teraz wychodzić do sklepu.. Skinął głową i odsunął się od okna.. - Dzięki - szepnęłam i westchnęłam, tłumiąc dreszcz na myśl o tym, że próbowałam walczyć z czarownikami czerpiącymi moc z magicznych linii. Ledwie się wywinęłam. Gdyby Edden nie zakłócił koncentracji trzeciego czarownika, co rozerwało sieć, byłabym martwa. - To znaczy, dzięki za wsparcie..
Partners
Kategorie
Losowe:
- - Mówisz, jakby to było zupełnie normalne – powiedziała Gabrielle, marszcząc brwi i przesuwając palcem po filiżance. Wiedziała, że to ma sens, ale nie umiała się z tym pogodzić. – Przeraża mnie to, jaki jest naprawdę i jak żyje. Powinnam nim gardzić. .
- - Fajnie jest czasem postać tak samotnie – powiedział Eric niespodziewanie. .
- Jego dotyk rozpaliłżr w moim ciele. Ręę jakby kierowanąprzez jakieśnieznane mi sił, zsunęuc0łm z jego ramienia w dół ażdo twardej wypukłśi rysująej sięz przodu dżnsów. Przyssałm siędo jego szyi. Cał mój rozsąek gdzieśuleciał Wszystkie doznania sprowadził siędo smakowania, czucia i dotyku. Gdzieśna dnie śiadomośi kołtał sięmyś, ż moje reakcje sąna poziomie zwierzęego zaspokajania potrzeb, ale niewiele mnie to obchodził. Pragnęuc0łm Heatha. Pragnęuc0łm go, jak jeszcze nikogo i niczego na śiecie. .
- - Fakt. - Tawny ziewnęła i oparła blond głowę na jego ramieniu. .
- .
- – Nie wiedziałam, że zaginął. Myślałam, że on… – I zamilkła, bo zorientowała się, że powiedziała za wiele. .
- - Ale ja to widziałam! - Zza uchylonych drzwi klasy Neferet dobiegł mych uszu głos Afrodyty, co przerwało tok moich myśli. Brzmiał strasznie, pełen wzburzenia, a nawet trwogi. .
- schronienie jego ciała, jego umysłu, poczuć w sobie jego ciało, gdy bierze ją w posiadanie, tak .
- Ze smutkiem stwierdzam, że nie — odparł Jean-Claude. .
- Wcześniej czy później każdy wampir musi zabić. .